niedziela, 12 kwietnia 2009

to jest poczatek konca

tak, jak to Kaziu spiewal to jest poczatek jakiegos konca
jak wszystko zreszta
nie bedzie juz polskiej czcionki w moich wpisach bo nie ma jej w moim nowym laptopie
stary, ten polski dogorewa juz, jego dni sa policzone, wiec zeby wszystkiego nie stracic, zdjec, muzyki, wspomnien i dokumentow tez, musialm wziac te oto cudenko na raty
nie jest zle, parametry ma to przyzwoite i chyba wystarczajace na moje potrzeby
choc w porownaiu z tym co jest teraz na rynku sa to parametry mizerne :)
smieszne jest to iz jest to pierwszy nowy komputer jaki mam, zawsze musialam kupowac uzywane, ktore zawsze okazywaly sie gowniane, te kupowane od dobrych znajomych tez ....

poczatek konca ma tez moje zdrowie psychiczne. jestem wykonczona. wkurwia mnie juz wszystko co ozanacza tylko i wylacznie przemeczenie.
za dwa tygodnie mamy z ukochanym dlugi weekend razem, doczekac sie nie moge
bede jezdzic na moim rowerze, i cieszyc sie jak dziecko, taki jest plan. spierdolic go moze tylko pogoda wiec modle sie do wszytkich bogow o zmilowanie

poczatek konca ma tez moja zdolnosc do godzenia sie ze swoim wygladem. caly czas sie staram jakos dobrze wygladac, bo to w prostej lini przeklada sie na moje samopoczucie.
ale idzie mi jak kurwie w deszcz, ze tak uzyje starego gorniczego powiedzonka mojego ojca.
waga pokazuje 60 kilo. to jest o 10 za duzo jak na moja granice tolerancji. Jem zdrowo i malo, cwicze minimum dwa razy w tygodniu + sauna, co przy pracy po 10 godzin dziennie plus godzina na dojazd w jedna strone jest wyczynem niebotycznym.... i nic
efektow nie widac, frustracja wzrasta.

wszystko to plus kwasy w pracy o ktorych nawet nie chce mi sie pisac, powoduje ze jest do dupy
ale wlacze, walcze,
ponoc nie wazne ile razy sie przewrocisz, wazne ile razy wstaniesz
dobrze ze mam chociaz jasny szlak wyznaczony - wiec nim ide
cel jest juz w zasiegu wzroku
bedzie dobrze
wiem to
jedyne czego mi nie brak to nadzieji
stosunek wzrostu sil do zasobow nadzieji jest wprost proporcjonalny

brak polskiej czcionki prosze mi wybaczyc
i Weslego Alleluja
To pisalam ja, Marlena, co sie stara ustakowac .... ale nie idzie, no nie idzie no....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz