randka na Skypie z ukochnymi mymi dziewczętami nie mogła się odbyć bez picia
a tematy jakie obrałyśmy nie mogły się ostać na jednym...
o nie.....
strzeliłam butelkę chilijskiego czerwonego, a że przednie było więc miałam dziś kacorka
kacor nie kacor bo niby nie tak źle a jednak kurwa średnio
dzień umilała mi przyjaciółka z pracy-Ana
Ana widzicie ma taka przypadłość że puszcza bąki
niby każdy puszcza
ale Ana puszcza głośne, śmierdzące i niekontrolowane :)
ostatnio mąż posądził ją o pożarcie zdechłego psa :)
kocham ją całym sercem jednakże cieszy mnie że ona kołomnie nie siedzi :)
a oto i bohaterka anegdoty, moja czarna miłość
Ana Pires we własnej osobie:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz